...jedna z takich jakie naprawdę L U B I Ę...kiedy jest czas na wszystko...kiedy można dłużej poleżeć w łóżku...gdy dzieci przybiegają do nas i wsuwają swoje cieplutkie ciałka pod kołderkę...Dla Skrzatów to są wspaniałe chwile... tata jest w domu i telefon nie dzwoni...Czytamy Biblię,opowiadamy sobie o ważnych i nieważnych sprawach,czytamy ulubione bajki albo wygłupiamy się zwyczajnie...
Potem razem jemy śniadanie,w tygodniu tak rzadko jest na to czas...właściwie to nigdy nie jadamy wspólnych śniadań.Pan B. zazwyczaj wypija tylko szybką kawę przed wyjazdem do firmy,a potem zjada coś na mieście,ja przyrządzam sobie coś na szybko aby ,kiedy wstaną dzieci, móc się zająć obowiązkami.
A ja tak lubię rodzinnie nakryty stół...dzbanek kawy zbożowej,koszyczek wypełniony pieczywem...wędlina na półmisku...Staram się by posiłek był uroczysty,chcę wpoić dzieciom,że czas spędzany wspólnie z rodziną jest tym co najcenniejsze,czymś co trzeba celebrować...
✿◕ ‿ ◕✿
Potem udaję się do mojego "królestwa",aby wypić obowiązkową poranną rozpuszczalną z dużą ilością mleka :)Kiedyś byłam wyłącznie zwolenniczką picia herbaty.Do tej pory zresztą jestem "herbaciarką",uwielbiam przeróżne herbaciane nowinki i smaki.Nie wyobrażam sobie dnia bez kubka dobrej ,ciepłej herbaty.
Od niedawna do swoich rytuałów wprowadziłam poranną filiżankę kawy rozpuszczalnej, w przyprawiającej moich znajomych o śmiech proporcji :pół kawy - pół mleka...:)
Potem mogę spokojnie zająć się przygotowaniem obiadu.
Odkąd zrobiło się ciepło mogę cieszyć się moją kuchnią letnią,którą po prostu uwielbiam!Przede wszystkim za to,że jest przestronna(ma około 15 metrów kwadratowych)i daje mi pole do popisu w urządzaniu.Wymarzyłam ją sobie jako ciepłą,na wpół sielską,na wpół nowoczesną kuchnię.Muszę to zrobić mieszcząc się w niewielkim budżecie i małymi kroczkami realizuję projekt : )Kupiłam ładny komplet szafek w promocji :) kilka mebli zostawiłam i przemalowałam. Stary kredens "poszedł" do piaskowania.Niestety było na nim tyle warstw farby...od białej,kremowej poprzez żółtą aż do niebieskiej...środek chemiczny nie poradził sobie zbyt dobrze,ale piaskowanie czyni cuda(sprawdziłam na szufladzie ).
Gotowanie tu daje mi prawdziwą radość :)
♨♨♨♨♨♨
Kuchnia w domu jest malutkim aneksem i przy większych kulinarnych poczynaniach muszę się nieźle nagimnastykować aby zorganizować sobie miejsce na wszystko.Każdy garnek,miska,talerz postawiony na widoku,na tak małej powierzchni sprawia wrażenie chaosu,którego nie cierpię.
Mając za sobą kilka lat gotowania na malutkiej czterometrowej powierzchni nie znoszę zagraconych,"nafaszerowanych" bibelotami kuchni.Stawiam na funkcjonalność i prostotę.Czasem łapię się na tym,że najbardziej podobają mi się sterylne kuchnie,gdzie na szafce stoi jedynie postawiona od niechcenia filiżanka,dająca znak,że jednak ktoś tu bywa ;)
Moja kuchnia letnia sterylna nie jest,ale zagracona również nie :)Starałam się wyeksponować rzeczy według zasady Perfekcyjnej Pani Domu : tylko to co piękne,pamiątkowe bądź pożyteczne ;))
Szafka w tle,którą przeznaczyłam na "kurnik",czyli do przechowywania jajek,choć nie wiem jakie było jej pierwotne przeznaczenie :) upolowana oczywiście na giełdzie staroci.Ciągle zastanawiam się jak ją pomalować.Na pewno potrzebuje jakiegoś ładnego uchwytu :)
Bazylia...
Zawsze jest też miejsce na pyszne domowe ciasto :)
Udało mi się podgonić moje szydełkowe plany,choć czasu na to ostatnio niezbyt wiele...
Ten kwadrat będzie frontem poduszki:
A ten kolorowy przeznaczę na małą poduszkę dla moich chłopców.











































