niedziela, czerwiec 03, 2012

Bardzo leniwa niedziela...



...jedna z takich jakie naprawdę L U B I Ę...kiedy jest czas na wszystko...kiedy można dłużej poleżeć w łóżku...gdy dzieci przybiegają do nas i wsuwają swoje cieplutkie ciałka pod kołderkę...Dla Skrzatów to są wspaniałe chwile... tata jest w domu i telefon nie dzwoni...Czytamy Biblię,opowiadamy sobie o ważnych i nieważnych sprawach,czytamy ulubione bajki albo wygłupiamy się zwyczajnie...
Potem razem jemy śniadanie,w tygodniu tak rzadko jest na to czas...właściwie to nigdy nie jadamy wspólnych śniadań.Pan B. zazwyczaj wypija tylko szybką kawę przed wyjazdem do firmy,a potem zjada coś na mieście,ja przyrządzam sobie coś na szybko aby ,kiedy wstaną dzieci, móc się zająć obowiązkami.
A ja tak lubię rodzinnie nakryty stół...dzbanek kawy zbożowej,koszyczek wypełniony pieczywem...wędlina na półmisku...Staram się by posiłek był uroczysty,chcę  wpoić dzieciom,że czas spędzany wspólnie z rodziną jest tym co najcenniejsze,czymś co trzeba celebrować...

✿◕ ‿ ◕✿

 Potem udaję się do mojego "królestwa",aby wypić obowiązkową poranną rozpuszczalną z dużą ilością mleka :)Kiedyś byłam wyłącznie zwolenniczką picia herbaty.Do tej pory zresztą jestem "herbaciarką",uwielbiam przeróżne herbaciane nowinki i smaki.Nie wyobrażam sobie dnia bez kubka dobrej ,ciepłej herbaty.
Od niedawna do swoich rytuałów wprowadziłam poranną filiżankę kawy rozpuszczalnej, w przyprawiającej moich znajomych o śmiech proporcji :pół kawy - pół mleka...:)
 

 Potem mogę spokojnie zająć się przygotowaniem obiadu.
Odkąd zrobiło się ciepło mogę cieszyć się moją kuchnią letnią,którą po prostu uwielbiam!Przede wszystkim za to,że jest przestronna(ma około 15 metrów kwadratowych)i daje mi pole do popisu w urządzaniu.Wymarzyłam ją sobie jako ciepłą,na wpół sielską,na wpół nowoczesną kuchnię.Muszę to zrobić mieszcząc się w niewielkim budżecie i małymi kroczkami realizuję projekt : )Kupiłam ładny komplet szafek w promocji :) kilka mebli zostawiłam i przemalowałam. Stary kredens "poszedł" do piaskowania.Niestety było na nim tyle warstw farby...od białej,kremowej poprzez żółtą aż do niebieskiej...środek chemiczny nie poradził sobie zbyt dobrze,ale piaskowanie czyni cuda(sprawdziłam na szufladzie ). 
Gotowanie tu daje mi prawdziwą radość :)


Kuchnia w domu jest malutkim aneksem i przy większych kulinarnych poczynaniach muszę się nieźle nagimnastykować aby zorganizować sobie miejsce na wszystko.Każdy garnek,miska,talerz postawiony na widoku,na tak małej powierzchni sprawia wrażenie chaosu,którego nie cierpię.
Mając za sobą kilka lat gotowania na malutkiej czterometrowej powierzchni nie znoszę zagraconych,"nafaszerowanych" bibelotami kuchni.Stawiam na funkcjonalność i prostotę.Czasem łapię się na tym,że najbardziej podobają mi się sterylne kuchnie,gdzie na szafce stoi jedynie postawiona od niechcenia filiżanka,dająca znak,że jednak ktoś tu bywa ;)
Moja kuchnia letnia sterylna nie jest,ale zagracona również nie :)Starałam się wyeksponować rzeczy według zasady Perfekcyjnej Pani Domu : tylko to co piękne,pamiątkowe bądź pożyteczne ;))





Szafka w tle,którą przeznaczyłam na "kurnik",czyli do przechowywania jajek,choć nie wiem jakie było jej pierwotne przeznaczenie :) upolowana oczywiście na giełdzie staroci.Ciągle zastanawiam się jak ją pomalować.Na pewno potrzebuje jakiegoś ładnego uchwytu :)

 

Bazylia...


 Zawsze jest też miejsce na pyszne domowe ciasto :)


Udało mi się podgonić moje szydełkowe plany,choć czasu na to ostatnio niezbyt wiele...
Ten kwadrat będzie frontem poduszki:


A ten kolorowy przeznaczę na małą poduszkę dla moich chłopców.


 Pozdrawiam Was wszystkich i życzę udanego tygodnia:)

poniedziałek, maj 14, 2012

Nareszcie słońce

Nie cierpię dni bez słońca...Nic mnie tak nie przygnębia...
Czekałam z niecierpliwością na choćby odrobinkę promieni słonecznych,aż wreszcie się ukazały
To straszne, ale często moje emocje i samopoczucie zależą od pogody za oknem i rzadko ma to związek z ciśnieniem...:)W te ponure dni jeszcze gorzej odczuwam fakt bycia (śpiewnie zwaną) "panią domu". Brakuje mi pracy zawodowej,codziennej porannej mobilizacji,pośpiechu,tysiąca spraw do załatwienia i ogarnięcia...Tak,tak,można za tym tęsknić, naprawdę.Wiele z Was mnie nie zrozumie,ale mam nadzieję,że są i tacy,którzy wiedzą o co chodzi...:)
Nie pracuję zawodowo od kilku lat,zrezygnowałam z określonych względów,a przygnębienie i poczucie wstydu z tego powodu ma podłoże bardzo osobiste.Miotam się z tym,a gdy buro i ponuro za oknem,moja depresja sięga dna.
W szare dni ciężko mi docenić leniwe poranki i nadchodzący dzień...Monotonia mnie zabija.
Ale w dni słoneczne, jak ten, mój wewnętrzny barometr osiąga właściwy poziom :)Nagle do głowy wpada wiele pomysłów na zagospodarowanie czasu!!


Od września Starszy Skrzat idzie do przedszkola i liczę,że to pomoże mi się zorganizować...:)Wiąże się to również z dodatkową korzyścią,a mianowicie, w końcu  będę miała własny samochód :)))
Może niektórym wyda się to niemądre,ale posiadanie własnego samochodu daje mi poczucie większej niezależności i swobody.Przy dwójce małych dzieci to naprawdę ważny element wyposażenia.Nie byłabym czasowo zależna od M., jak dotychczas.

♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

Ci, którzy często do mnie zaglądają na pewno zauważyli częste zmiany w wyglądzie bloga.Jakoś nie mogłam go zaprojektować tak,abym była w 100% zadowolona.Teraz myślę,że osiągnęłam właściwy efekt.Mam nadzieję,że Wam również przypadnie do gustu.:)
Na zakończenie dołączam kilka fotek.
Nasza kotka przybiera najróżniejsze pozy podczas snu...




Na niebie,odkąd nastała wiosna -  istna autostrada...Najbardziej lubię oglądać paralotnie.Wolę je od buczących i hałasujących helikopterów i dwupłatowców.


Niezapominajki,piękne w swojej prostocie...



Żegnam się z Wami,życząc przyjemnego tygodnia.

poniedziałek, maj 07, 2012

❁ Witajcie.....❁

...po długim weekendzie.:)Mam nadzieję,że spędziliście go miło i sympatycznie.
Dziś pogoda w niczym nie przypomina tej sprzed kilku dni.Pada i jest nieprzyjemnie zimno.I choć wiosenny deszcz lubię, to ten ziąb niekoniecznie :)
U mnie tydzień przebiegał pod znakiem wycieczek rowerowych i spotkań z przyjaciółmi.
Ponieważ Starszy Skrzat opanował w tym roku jazdę na rowerze bez kółek pomocniczych mogliśmy z powodzeniem wyruszyć całą rodziną na rowerową majówkę  :)
❤KOCHAMjazdę na rowerze!Mogłabym spędzać na nim długie godziny pedałując w nieznane.Jako nastolatka często wraz z przyjaciółką pedałowałam gdzie oczy poniosą,a malownicze wsie,które mijałyśmy po drodze i krajobrazy polskich poboczy nieraz stają mi przed oczyma.Podróż na rowerach na pojezierze (oddalone o około 50 km od naszego miasta) nie była dla nas niczym niezwykłym.To były cudowne,beztroskie lata,które często wspominam.
Pewnie dlatego tak ukochałam rower - przywodzi najpiękniejsze wspomnienia młodości...

wspaniały, nowy rower Starszego Skrzata,jeszcze z metką ;)


Las o tej porze roku jest piękny...zresztą uważam,że o każdej porze roku ma swój urok.Teraz,na początku maja,zimowa nagość miesza się z wiosennymi barwami tworząc magiczny misz-masz.Jeszcze ściółka sucha,szeleszcząca pod stopami,w brązach i szarościach,a już zieleń przebija się z ogromną siłą.Las odżywa...


 Skrzaty bez końca hasały po lesie,niezmordowane odkrywały co rusz nowe ścieżki i dróżki...









S O C Z Y S T A  Z I E L E Ń   B I E L  to moje ulubione połączenie ...


Kiedy zobaczyłam te "rysunki" na pobliskim polu po prostu musiałam je sfotografować aby Wam pokazać:


Zastanawiam się co, i jaką maszyną rolnik robił,że wyszły mu takie smaczne malunki  ?! :)Mnie przypominają słodkie,żółciutkie gruszki i aż ślinka mi cieknie na myśl o zapiekanych gruszkach oblanych czekoladą.............M N I A M!!


Przystanek na uzupełnienie zapasów wody w organizmie :)

Moje ukochane kwiatuszkowe japonki,wbrew pozorom świetne na rower !





Rozpoczęliśmy też sezon grillowy.Przez kilka dni raczyliśmy się pysznymi daniami z grilla.Ziemniaczki,szaszłyki,kiełbaski,rybka....uwielbiam grillowane dania!!
zawsze grilluję z książką


Ale żeby nie było,że ja tylko w podróżach i przy grillu! :)
Kupiłam troszkę wełenek i resztek.Niektóre z nich o uroczych nazwach,zachęcających do szydełkowania :)


Zakochałam się w K O L O R A C H , K O L O R A C H , K O L O R A C H  !!!


Powstaje nowy projekt i to jest moim przeznaczeniem na najbliższe tygodnie a może i miesiące...;)

P.S.Obiecuję nadrobić zaległości blogowe i mailowe.....dawno do was nie zaglądałam!

Życzę super udanego tygodnia!!




poniedziałek, kwiecień 30, 2012

Poranne ładowanie akumulatorów

Moją sypialnię,która ma okno od wschodu,  rano zalewa fala słonecznych promieni.Przyjemnie wstaje się z łóżka z perspektywą spędzenia cudownego,słonecznego dnia.Zawsze byłam śpiochem,a jako nastolatka biłam rekordy w długości snu,jednak czasy diametralnie się zmieniły i teraz kiedy mam w ciągu dnia okazję do korzystania z własnych przyjemności, to właśnie rankiem,skoro świt :)Gdyby mi dawniej ktoś powiedział,że będę wcześniej wstawać, tylko po to aby naładować akumulatory,nie uwierzyłabym z pewnością!A już na pewno nie uwierzyłby w to mój tata :)
 Ale ja kocham, szczególnie wiosną i latem uczestniczyć w rozpoczynaniu nowego dnia :)

Uchylam okno,słyszę dźwięki i czuję zapachy poranka.Zapach rosy, rześkiego wiatru i kwitnących mirabelek.Ptaków w tym roku jest wyjątkowo dużo i są niesłychanie aktywne.Ich koncerty od samego rana rozlegają się po okolicy.

Zajrzę do Skrzatów,które śpią w najlepsze korzystając z tego przywileju dzieciństwa...


A ja jeszcze na godzinkę zanurzam się w pościeli.


Najczęściej zajmuję się najnowszą robótką...


...albo książką.


Często też przeglądam książki kulinarne i czasopisma ogrodnicze,których mnóstwo wala się przy mojej stronie łóżka.Po prostu muszę je mieć przy sobie.Szczególnie te pierwsze wzbudzają mój sentyment.Większość pochodzi z antykwariatów i zastanawiam się,czy nie stało się moim bzikiem kupowanie książek kulinarnych z różnych lat.Im bardziej wysłużona,z misternymi notatkami i zapiskami,tym bardziej mnie zachwyca.Mam nadzieję,że kiedyś uda mi się przedstawić mój pokaźny zbiór i trochę o nim opowiedzieć.
Potem herbata w  kubku,który niedawno dostałam od przyjaciółki i mogę rozpocząć  nowy dzień...:)




Cudownego długiego weekendu Wam życzę!


wtorek, kwiecień 24, 2012

Spiżowa rocznica


Już osiem lat po ślubie...
Wszystko,co przychodzi mi na myśl w takim dniu zawarło się w wierszu Edwarda Szymańskiego.Nieważne,że z męskiej perspektywy:)
Sens zawarty w poniższych słowach jest właśnie tym...nostalgią,radością przeżytych wspólnie lat,nieśmiałą tęsknotą za czasem beztroskiej miłości...szacunkiem do tego,co teraz...
Piękny!
"Posłuchajcie"...

***
Nie przyznam się nikomu, tylko tobie maleńka,
tylko tobie się przyznam (i w największym sekrecie,
że mam taką dziewczynę,com ją nosił na rękach
dawno temu, w którymś tam lecie.
Jaka była - nie powiem, bo nie zechcesz mi wierzyć,
że chodziłem pijany jej urodą jak snem,
mało wtedy sypiałem; grzeszyłem jak należy:
do utraty sił, nocą i dniem.
Nie wiesz wcale, że właśnie miała usta - jak twoje,
i oczy takie skośne, i uśmiech taki sam.
Bardzo chciała mieć dzieci: naraz przynajmniej dwoje
(i już dwoje dzieci z nią mam).
I nie przyznam się nigdy, że kochała mnie więcej
niż ja siebie, że serce ma mądrzejsze niż ja.
Głupie serce poety, zatracone w udręce,
uzdrawiała uśmiechem co dnia.
I zamilczę ze wstydu (a wstyd gorzki jak ogień)
- człek spalony zwątpieniem, inwalida i dziad-
że jej unieść na rękach, jak dawniej, nie mogę -
a udźwignąć chciałbym cały świat.
Dróg już za mną nie mało, a przede mną - nie wiemy.
Każdy świt muślin złudzeń znów rozwiesza na drzwiach.
Stopy mojej dziewczynie trzymają się ziemi,
moje grzęzną w niebo i piach.
I nikomu nie powiem, tylko tobie, dziewczyno,
kochanko dni słonecznych - że od ciebie coś mam.
Mam broń wierną przeciwko złym i obcym godzinom:
twoje serce - to samo, i twój uśmiech - ten sam.

poniedziałek, kwiecień 16, 2012

Pojemniczki kuchenne

Mój letniak,czyli kuchnia,w której urzędujemy z rodziną wiosną i latem,gdy już zrobi się ciepło,nadal jest w trakcie "upiększania" :)Co rusz zaopatruję się w nowe przedmioty i meble,aby stworzyć tam odpowiedni sielski klimat do gotowania :)
Ostatnio stałam się szczęśliwą posiadaczką pięknych pojemniczków kamionkowych,wraz z półeczką.Będą znakomicie pasować do mojej koncepcji :)
Udało mi się kupić je za okazyjną cenę na targu staroci w poprzednim miesiącu.


Pojemniczków jest 11 + serwetnik.Trzy duże(na kawę,herbatę i cukier),cztery mniejsze na przyprawy,dzbanuszek na olej i ocet,pieprzniczka,solniczka i serwetnik.To była okazja:)Są piękne,a do tego ja uwielbiam pojemniczki!!
Jestem również szczęśliwą posiadaczką starego kredensu kuchennego,o takiego:

(źródło)

Zdjęcie z netu,ponieważ mój biedaczysko stoi na razie w garażu przygnieciony różnymi drobiazgami ;)
Potraktuję go Scansolem i zobaczymy co sobą reprezentuje:)Mam zamiar przerobić go na piękny mebel!
Pozdrawiam poniedziałkowo!

Odwiedziny: