niedziela, 9 lutego 2014

“Idź i bądź szczęśliwy!”

185743416
Ostatnie dni skłoniły mnie do głębokich,życiowych przemyśleń.W moim życiu zaczęło czegoś brakować i doszłam do wniosku,że muszę coś zrobić,coś koniecznie zmienić.
Ogarnął mnie stan przygnębienia, smutku i niemocy.
Zawsze miałam buntowniczy charakter.Lubiłam przełamywać zasady i poglądy,z różnym skutkiem,oczywiście ,i nie raz przypłacałam to porażką.Zawsze coś próbowałam udowodnić.Sobie czy ludziom...nieważne!
Myślałam,że zmieniłam się pod tym względem kiedy na świat przyszli nasi synowie.Łudziłam się,że zyskałam pokorę i spokój życiowy. Kilka dni temu doszłam do wniosku,że to nieprawda.
Bunt rodzi się codziennie,wobec tego co mnie spotyka.Wprowadza mnie w stany depresji i ogólnego wyczerpania.
Przestałam odnajdować spokój w modlitwie i medytacji,brak we mnie radości.
Wśród bliskich zaczęłam się czuć samotna i opuszczona.
460750851

Któregoś wieczoru,zdałam sobie sprawę,że nie mogę dłużej buntować się przeciwko Bogu i temu co mnie za Jego sprawą spotyka.Nie mogę wiecznie walczyć z rzeczywistością,bo chociaż nic nie mogę zaradzić na większość sytuacji,to przecież tylko ode mnie zależy w jaki sposób do nich podejdę.
Prawdą jest,że to MY decydujemy co zrobimy z naszymi emocjami.Czy pozwolimy im zawładnąć sobą?
140192531
Zaczęłam się znów modlić.
Wczoraj wieczorem modliłam się o siłę i mądrość dla siebie,abym mogła godnie sprostać temu, co mnie w życiu spotka.
Nie chcę już więcej czuć presji,żyć w poczuciu,że muszę zadowolić wszystkich dookoła.Chcę cieszyć się pełnią swojego życia,doceniać każdy dzień.Znaleźć w sobie samej siłę do radości i nie szukać osób,które mi zapewnią szczęście.
Jakiś czas temu kupiłam sobie tę książkę.Przejrzałam pobieżnie,a potem leżała długo na półce,nie zagłębiałam się nawet w jej treść.Teraz coś kazało mi do niej sięgnąć i okazała się idealnym przewodnikiem mojej drogi.
“Kiedy uczeń jest gotowy,pojawia się mistrz” – to zawarty w niej cytat.
Stała się moją codzienną lekturą i nawet kiedy ją skończę,na pewno będę do niej wracać.
Muszę przestać próbować zapanować nad wszystkim przez cały czas. Muszę zaufać Bogu i pozwolić mu się prowadzić.Nie mogę ciągle żyć w poczuciu rozczarowania sobą i swoim życiem.
Może to będzie moja odnaleziona droga...?


10 komentarzy:

  1. A może to pogoda sprawia, że jesteś smutna. Oczywiście czytanie afirmacji pomaga bardzo, modlitwa, medytacja też. Więc pracuj nad sobą. Mnie tez wiele brakuje do pełnego szczęścia i często się złoszczę na tą sytuację, ale jakoś to mi mija, bo.... dostrzegam cudna gałązkę na dworze, czy inne zjawisko, które mnie zachwyci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,ja wiem,że pomaga skupianie się na tych lepszych momentach,ale mi brakuje czegoś głębszego i muszę to odnaleźć...:) Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli!

      Usuń
  2. Moja Droga idealnie opisałaś stan, w którym ja również od kilku lat się znajduję, a zabawę w tygodnie zaczęłam traktować jako właśnie terapię, zaczęłam coraz mniej spotykać się z ciągle narzekającymi ludźmi, którym w przeciwieństwie do mojej sytuacji, lepiej się powodzi, a oni tylko jak im to ciężko, dlatego też założyłam bloga....i pomału, pomału ale zauważam różnicę, znowu zaczęłam częściej się uśmiechać, bo życie chociaż krótkie piękne jest..... Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoją pracę nad sobą!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze raźniej razem coś przeżywać :)
      Ci narzekający pewnie złapali się w pułapkę posiadania.Często ludzie uzależniają szczęście od "mieć" a nie "być", a potem przeżywają głębokie rozczarowanie ... Dobrze jest się odciąć od takich toksycznych znajomości.Niezwykle mnie cieszy,że odczuwasz poprawę w swoim życiu,mam nadzieję,ze ja również będę mogła kiedyś to powiedzieć.Pozdrawiam!!

      Usuń
  3. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę z całego serca odnalezienia swojej szczęśliwej drogi. Ja też wciąż szukam. Ważne, żeby nigdy się nie poddawać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko,dziękuję i w takim razie Tobie również życzę odnalezienia własnej ścieżki :)Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Bardzo madry wpis i mam nadzieję, że przede wszystkim Ty umocnisz się dzięki temu, co odkryłaś. Spokój wewnętrzny daje siłę, niesamowitą siłę.
    Ja też musiałam długo uczyć się spokojnego podejścia do sytuacji, w których zostaję postawiona. nawet teraz nie zawsze udaje mi się to w 100%, ale już jest znacznie lepiej.
    Nawet dziś umieściłam post o naszym aucie i jego testach. taki prosty przykład. kiedyś przeżywałam to strasznie, bo musi zdać, ajak wyjdzie naprawa!!!? teraz mówię sobie tak: kiedyś i tak przyjdzie moment, kiedy będzie trzeba naprawić coś, więc czy teraz, czy potem...
    Nie da się ukryć, że podziwiam osoby totalnie wyluzowane i spokojne, bo sama tak nie potrafię.

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,właśnie tego spokoju mi brakuje.
      Pewnych sytuacji nie da się uniknąć,bunt tylko odbiera nam życiową energię i sprawia,że ciągle czujemy się pokrzywdzeni i wyczerpani...Są sytuacje, gdy trzeba zawalczyć, ale ciągła walka nie ma sensu.Pozdrawiam!!

      Usuń
  5. Aguś, właśnie zrobiłaś pierwszy krok ku drodze do swojego szczęścia. Zauważyłaś, że nie jest dobrze tak jak jest i podjęłaś decyzję o zmianach. Dużo pracy przed Tobą i nie będzie łatwo, ale nie poddawaj się, bo warto. Gratuluję i życzę wytrwałości. Polecam blogi motywacyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwio,mam nadzieję,że ten krok nie będzie ostatnim i uda mi się pójść dalej:)Dziękuję za słowa wsparcia.Kilka blogów podpatruję i to rzeczywiście pomaga :)Pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję serdecznie za komentarz i wizytę!
♥ Agnieszka ♥