środa, 6 sierpnia 2014

Grzybobranie

Siedzę właśnie w cichym,uśpionym domu,moczę stopy w aromatycznej kąpieli i choć padam na twarz,szkoda mi stracić tej upojnej chwili,którą mam tylko na własny użytek...
Cały poprzedni tydzień,aż do dziś, przez nasz dom przewinęło się mnóstwo ludzi,których musiałam wykarmić i napoić,a w przerwach między doprawianiem zupy i podpalaniem zasmażki na sos,odmawiać Zdrowaśki w intencji sprzyjającej pogody :-)
Dziś spichlerz zapełniony i duszę ogarnął spokój,a wieczorem nawet popadało,gasząc trochę ten pożar lejący się z nieba.
A żeby nie było,że ja tylko w tych garach i garach,to w sobotę skoro świt wyskoczyłam sobie z tatą na grzybki.Urodzaju wielkiego nie ma,w lesie sucho,ale cały kosz udało się nazbierać.W większości prawdziwki i kozaki i to pokaźnych rozmiarów.Reszta,mniej szlachetna ,do sosu trafiła.Choć wiedzę o gatunkach jadalnych mam w miarę opanowaną,to starannie jeszcze raz wszystkie grzybki przejrzałam,ponieważ miałam pół rodziny na obiedzie :-)



W lesie, o piątej rano jest cudownie cicho i świeżo.Rześkie powietrze uderza w nozdrza zapachem.Nawet gdyby grzybów nie było,wcale bym nie narzekała,bo trudno wyobrazić sobie milszy poranek :-)
***
Pomyślałam ostatnio,że moje posty powinny być o wiele mniej oficjalne,a bardziej otwarte.Nie martwcie się,nie zasypię Was smętnymi historyjkami,ale brak mi często takich prawdziwych pogawędek i zwykłego wygadania się.Przechodziłam wiele etapów,kilkakrotnie zamykałam bloga,bo bałam się przekroczenia cienkiej linii granic życia osobistego.W internecie nie można być do końca anonimowym,toteż nie będę pisać o sprawach rodzinnych,ale to w końcu moje miejsce i mam prawo czuć się swobodnie :-)
Dobranoc i do "usłyszenia",bo teraz to naprawdę sen mnie morzy.

11 komentarzy:

  1. Wow piękne okazy! U nas w lesie tak sucho, że nie ma mowy o grzybach. A szkoda, bo faj nie pochodzić po lesie i jeszcze przywieźć do domu takie łupy!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten las,do którego jeżdżę jeszcze nigdy mnie nie odesłał z pustym koszykiem ;-) Ale sam spacer po lesie już jest przyjemnością :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Piękne grzybki! Ja też w sobotę byłam na grzybobraniu, prawdziwki już ususzone, część grzybków zamarynowałam, a reszta została zjedzona w sosie. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęć, bo twoje są zachwycające. Ja też miałam wiele dylematów dotyczących pisania bloga, odkrywania prywatności. W związku z tym, że to twoje miejsce i zostawiasz w nim cząstkę siebie, nie da się aby blog był całkiem oficjalny. A pogawędki, o których wspominasz, a także blogowe znajomości, nawet przyjaźnie to świetna sprawa. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja grzybków nie marynuję,bo nie ma amatorów u mnie w domu,ale może kilka słoiczków z planowanego jesiennego wypadu zaryzykuję :-) Blogowe dylematy nie są widzę nikomu obce,zobaczymy co wyniknie z moich :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ile cudnych grzybów. Uwielbiam ich zapach.
    Muszę również wybrać się do lasu, nie na grzyby bo nie umiem ich zbierać, ale na chwilę na spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na spacerze natkniesz się na prawdziwka?Trudno go pomylić :-) Przyjemnej przechadzki wśród drzew!

      Usuń
  4. Cudne zdjęcia :-)
    Jak ja lubię zbierać grzyby... i mimo, że mieszkam w lesie, nie byłam jeszcze w tym roku na grzybobraniu...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią....?"Szewc bez butów chodzi" :-) ?
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Lasem zapachniało :))))
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Zupkę z dodatkiem leśnych grzybków uwielbiam. Ale... na grzybach się nie znam.. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne serduszko lawendowe, piękne fotki i ile grzybków. Dobrze, że przygarnęłaś kotka. Ludzie są okropni.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za komentarz i wizytę!
♥ Agnieszka ♥