wtorek, 2 sierpnia 2016

W koszyczku jabłuszko,w jabłuszku robaczek...

 Lato nie wymaga główkowania przy gotowaniu.
Podsuwa nam produkty i pomysły niemal na tacy :)
Po prostu idę na działkę i przynoszę stamtąd...pomysł na obiad :)!!

 Na topie u nas jabłka.
Najlepsze - takie z własnego sadu - niepryskane,niepolepszane.
Nienafaszerowane chemią.... trochę obite...
trochę mniej urodziwe niż te z marketowych półek.
Menu więc jak w wierszyku Brzechwy: 
"...zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,
duszone są jabłka,pieczone są jabłka,i z jabłek szarlotka...":)


Jabłonie obrodziły aż miło popatrzeć!!

 No dobrze!Przyznam szczerze:
było też ciasto z wiśniami,idealne na popołudniowy piknik :)


2 komentarze:

  1. ależ mnie skręca, jak patrzę na te jabłka! a czuję się, jakbym tam była i zbierała je z Tobą... takie własnie własne, mniej urodziwe i najwspanialsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm i ryż z jabłkami... :-)
    Piękne jabłuszka :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za komentarz i wizytę!
♥ Agnieszka ♥